A ja przez te buty, których nie miałem, nie mogłem, jak inne dzieci wychodzić na dwór. Starsi chłopcy mogli sobie na to pozwolić, bo chodzili w trepach. Było to obuwie na drewnianej, dość grubo wystruganej „podeszwie”. Wierzch był skórzany i do niej przymocowany. Byłem za mały na trepy, ale wiem, że tego rodzaju obuwie było bardzo ciężkie, acz bardzo ciepłe, zwłaszcza wtedy, gdy stopy owijano jakimiś onucami lub gazetą nawet, jako, że ponoć papier izoluje od zimna.  Starsi również chodzili w takich trepach. Wadą ich był niesamowity stukot w czasie chodzenia, ale podobno wygoda wspaniała…

Siedziałem w domu i spoglądałem przez wychuchaną w zamarzniętej szybie „dziurkę”, jak na dworze pod naszymi okienkami ślizgają się starsi ode mnie. Ale co miałem robić…

Wymyślałem sobie różne zabawy a bardzo lubiłem ustawiać krzesła jedno za drugim, przewracać je na bok, w taki sposób, by udawały pociąg, którego pojęcie już znałem, bo w  książce Haliny czy Basi był obrazek owego pojazdu ciągniętego przez dymiącą lokomotywę.

W czasie takiej zabawy tylko Babcia upominała mnie, bym po jej zakończeniu postawił krzesła na swoje miejsce, co zawsze robiłem.

Po Bożym Narodzeniu zaczyna się karnawał, okres zabaw wszelakich, ślubów i wesel, ale nie w czasie okupacji. Może Niemcy hucznie obchodzili nawet Sylwestra, ale nie przypominam sobie, by w jakiś sposób bawili się Polacy. U nich panował smutny czas…

A ja nawet nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek słyszał wówczas słowa: karnawał czy Sylwester… Nie przypominam sobie…

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd