Wigilia - nie przypominam sobie, by był na stole opłatek, którym się dzielimy, składając sobie życzenia. Prawdę mówiąc, to nie byłem jeszcze świadomy tego, co to jest ta Wigilia. A gdy Babcia nuciła kolędę ze słowami: „Chwała na wysokości…”, zawsze pytałem co to jest ta „chwała” i gdzie ona jest na wysokości..?

Dla mnie symbolem tego wieczoru była wspaniała zupa grzybowa z jakimiś kluskami i grzyby smażone oczywiście na oleju słonecznikowym. Niezapomniane smaki…

Wiem, że w święta Bożego Narodzenia zazwyczaj na dworze wszystko  było całkowicie zasypane śniegiem. To była prawdziwa mordęga. Przypominam sobie, że ulicami jeździł taki pług i odśnieżał, ale zwały śniegu zasypywały wszystkie przejścia na chodnikach osjakowskich.  Ja w takie dnie nie wychodziłem z domu, bo mi po prostu tego zabroniono. Zresztą nie miałem butów takich na zimę, więc w końcu sam zrozumiałem, że nie mogę nigdzie się ruszyć. Chodziłem więc do Basi i Haliny Łacińskich. One też miały choinkę, ale przywieszoną do sufitu pokoju. Dziwiłem się wtedy jak taka choinka, na której było pełno zabawek, czego zazdrościłem, może utrzymać się u pułapu. Słuchałem tego, co mówi Pani Łacińska, obserwowałem, jak krząta się przy kuchni, gotując obiad i przeglądałem książki do nauki Basi i Haliny.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!