Przypominam sobie jeden taki wieczór, gdy przy stole siedziało kilka osób, a miedzy nimi, zapamiętałem to nazwisko, niejaki Nowak, który opowiadał, o tym, że Niemcy Polaków trzymają w lagrach, naturalnie, że chodziło o obozy koncentracyjne, ale wówczas nie określano jeszcze tak tych miejsc męczeństwa.

Pamiętam, że moja Mama płakała podczas tej opowieści. A ja znów nie wiedziałem, dlaczego płacze, a przecież na pewno jej się przypomniał mój Tata. Mówiono wówczas, że nie wrócił z wojny, później, że wróci, gdy ona się skończy. Mama bardzo tęskniła za mężem. I ja chciałem też mieć Tatę. Pamiętam, że czasem z płaczem mówiłem mamie, że wszyscy mają tatę, a ja nie mam. Przytulałem się wtedy do mamy lub babci i płakałem.

Bardzo często pytałem panią Zofię Łuczakową, dlaczego ja nie mam taty? Ona wówczas tłumaczyła mi, że jest wojna, że tata walczy z Niemcami, a jak się wojna skończy, to tata wróci… I pamiętam, że w takich momentach przytulała mnie do siebie i czule głaskała po głowie. Łuczakowie nie mieli dzieci, więc swe niespełnione macierzyństwo Zofia jakby przelewała na mnie. Ja ją też chyba tak kochałem, jak swoja mamę i babcię. Umiała ze mną rozmawiać i miała cierpliwość, by odpowiadać na najróżniejsze pytania. Chodziliśmy razem po tym wspaniale, mimo okupacji, utrzymanym ogrodzie i bardzo często przed malutką kapliczką zawieszoną na którymś z drzew, rosnących wśród bzów czy może jaśminów, klękaliśmy i odmawialiśmy głośno „Ojcze nasz…”, potem „Zdrowaśki”, co mnie nawet dziwiło, że tych „Zdrowasiek” jest aż tyle. Na tych modlitwach była moja Mama z Babcią i Pani Aniela, i Pani Mariai i inne kobiety, ale podczas modlitw, Bronek musiał w tym czasie zawsze co innego robić. Była pani Czesława  Pierścińska, też nauczycielka, koleżanka Pani Marii…. Dopiero później dowiedziałem się, że to były tak zwane „majówki”, poświęcone Matce Boskiej.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!