I zaraz były drzwi do głównego pokoju Bronisławowstwa Łuczaków. Widziany oczami kilkuletniego dziecka, wydawał się mi ogromny. Dwa szerokie okna wychodziły na ulicę Targową, a na ich parapetach zawsze stało szereg doniczek z jakimiś kwiatkami. W tych oknach wisiały firanki, a na samych szybach, czarne rolety, jako że wieczorem na zewnątrz nie mogło wydostawać się żadne światełko, zgodnie z rozporządzeniem okupantów. Po prawej stronie od wejścia był duży piec kaflowy w ścianę do polowy wmurowany, by ogrzewał jednocześnie ten duży pokój i niewielki pokoik, w którym „rezydowała” Pani Aniela.

W rogu pokoju, przy oknie stało chyba bardzo już stare biurko, a na nim znajdowały się przeróżne ciekawe wówczas dla mnie rzeczy w postaci suszki do atramentu, specjalnego urządzenia do przechowywania ołówków, piór i wiele innych bibelotów do czegoś tam albo do niczego potrzebnych.

Między oknami znajdowała się toaletka z lustrem ogromnym „tremo” nazywanym, pod którym leżały różne przedmioty, jakieś pudełeczka, małe okrągłe lusterko z jednej strony powiększające, do którego stroiłem śmieszne miny. Zaś przy ścianie oddzielającej ten pokój od sklepu stała wygodna otomana, a drzwi do niego obok niej. Przy ścianie wewnętrznej,  z drzwiami prowadzącymi do sypialni Zofii i Bronisława, znajdowała się staromodna szafa z drzwiami rzeźbionymi różnymi figurami. Wtedy jeszcze nie wiedziałem o tym, że była to autentyczna szafa „gdańską’ nazywana.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!