Natomiast od strony placu, obok Waltrowej miał swój zakład fryzjer o nazwisku Salejda, niestety, choć znałem go dobrze i po wojnie nawet często spotykałem, imienia jego nie pamiętam. W oczach mam jego twarz wąsem ozdobioną jak na fryzjera przystało i uśmiech serdeczny. On strzygł i golił wielką brzytwą ostrzoną na szerokim pasie, wiszącym na drzwiach wejściowych. Niewielkie było pomieszczenie jego zakładu, ale godne zapamiętania, bo zawsze w soboty, sam to widziałem, zbierało się w nim wielu mężczyzn. I nie przyszli oni do Salejdy by się tylko ostrzyc czy ogolić, ale by porozmawiać na temat działań Niemców na froncie czy bliskiego wyzwolenia spod okupacji. A to był bardzo częsty temat, choć poruszano go tylko w gronie osób bardzo zaufanych. Czekający niby na swą kolejkę do golenia czy strzyżenia klienci pana fryzjera, wypalali wówczas ogromną ilość papierosów kręconych z machorki w bibułce albo i w skrawkach niemieckiej gazety, bo i tak było i zadymiali fryzjernię Salejdy. Najpierw wyjmowali delikatne bibułki lub odpowiednio pocięte na kawałeczki gazety i trzymając je w palcach, nasypywali w nie machorkę, później ślinili brzeg papierku i zlepiali, lekko obracając w palcach. Przypominam sobie, że gdy wieczorem w letnią sobotę czasami przechodziłem tamtędy, z fryzjerni Salejdy dym z papierosów czuć było na ulicy. Dziwiłem się wówczas, że nikt nie gasi ognia, bo wydawało mi się, że tam się naprawdę pali. W tym zakładzie fryzjerskim, oczekujący na polepszenie wyglądu swych głów czy bród klienci, bardzo często z nudów grali w karty, ale w co, to już nie wiedziałem. Jeszcze przed godziną policyjną, która zakazywała Polakom pojawiania się na ulicy w lecie od godziny dwudziestej pierwszej do piątej rano, a w czas zimowy od dwudziestej do szóstej rano, raczej pojedynczo i chyłkiem klienci fryzjera rozchodzili się do swych domów.

Za domem, w którym znajdował się zakład fryzjerski w lewo.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd