Na tę Dębinę i my chodziliśmy bardzo często, by odwiedzić Majszaków. Starsi rozmawiali, a my, jak to dzieci, wymyślaliśmy różne zabawy, choć w chowanego ani Gabrysia, ani Bogdan nie chcieli się bawić, byli starsi i uważali taką zabawę za zbyt dziecinną.

Dobra Aniela zawsze częstowała nas obiadem, a na drogę dawała „osełkę” masła, które sama przecież robiła oczywiście w tajemnicy wielkiej. Pamiętam, że latem taka „osełka” masła zawijana była przez tą dobrą kobietę w liście chrzanu, by dłużej można było je przechować. Bardzo często od Majszaków dostawaliśmy jajka czy  nawet połowę kury, z której Babcia po kryjomu przed Niemcami w niedzielę gotowała rosół. Dobrzy Majszakowie…  Po wojnie wyjechali na tak zwane Ziemie Odzyskane i zamieszkali w Bierutowicach, gdzie ich kilka razy razem z Mamą odwiedzałem. A Jasiu Nawojski znał tę szlachetną rodzinę, bo przecież na Dębinie mieszkał i mieszka… I opowiadał mi o niej…

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd