Inną barwną postacią okupacyjnego Osjakowa był doktor Marian Zempliński, który mieszkał obok domu Łacińskich i wszyscy go znali doskonale. To on uratował wiele dzieci, które zachorowały na szkarlatynę, chyba leczył za darmo albo za jedzenie. Od niego dostałem pierwszy w życiu zastrzyk. Przypominam sobie, że wówczas darłem się wniebogłosy, ale Marianek, bo tak go wszyscy nazywaliśmy, dał mi soczystego klapsa w pupę, zatkało mnie, znieruchomiałem  i w tym momencie doktor zdążył mi zrobić ów zastrzyk.

Ludzie uznawali go za wielkiego dziwaka, może i był nim, bo jakoś dziwnie się ubierał, nigdy butów nie miał zasznurowanych, chodził dziwnym krokiem, ale później, już po latach dowiedzieliśmy się, że ten jego odmienny sposób zachowania, był tylko udawaniem, by Niemcy myśleli o nim, że taka osoba, jak on, to już na pewno nie będzie usiłowała działać w konspiracji. A tymczasem Pan Doktor, mając z racji swego zawodu specjalną przepustkę pozwalającą na podróżowanie, wyjeżdżał nawet w kieleckie, gdzie w lasach leczył partyzantów. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero w bardzo trudnym okresie stalinizmu i może dlatego o tej stronie jego życia wie niewielu z nas…

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!