Nieoceniony Bronek Luczak, nie wiem jak on to robił, zawsze zdobywał ową kalafonię, bez której nie byłoby domowego mydła. Natomiast pani Aniela, siostra żony Bronka – Zofii, wiem to na pewno, wiele kobiet uczyła sposobu domowego robienia mydła. A pani Aniela była wspaniałą kobietą i przede wszystkim doskonałą gospodynią. Przed wojną skończyła znaną w całej Polsce szkołę gospodarczą w Chyliczkach . Umiała doskonale nie tylko gotować, ale prowadzić wzorowo cały dom, co w okupacyjnych warunkach wcale łatwym nie było. I moja Mama właśnie od pani Anieli zdobyła tę sztukę robienia mydła, co w naszym domu odbywało się kilka razy w roku.

Do dużego żeliwnego gara Mama wrzucała ów tłuszcz od Junga przyniesiony i na bardzo słabo rozgrzanej płycie naszej „kozy”, czyli piecyka na dwie fajerki, ciągle mieszając jakąś drewnianą chochlą, rozpuszczała go. Zapewne później wrzucała do roztopionego tłuszczu tę kalafonię i sodę kaustyczną. Mieszała cały czas. W naszej izdebce roznosił się dość nieprzyjemny zapach owej mydlanej mikstury, ale nie mogliśmy nawet drzwi uchylić, by owa won nie wydostała się na zewnątrz, bowiem łatwo ściągnęłaby żandarmów.

Dopiero po dłuższym gotowaniu przy ciągłym mieszaniu, kiedy już płyn był dostatecznie gęsty, Mama wylewała go na duże brytfanny do pieczenia ciasta i teraz trzeba było czekać, aż wszystko zastygnie. Nie było tego wiele, najwyżej dwie brytfanki, które na noc na kilkanaście dni zawsze stawiano pod ową żelazną „kozą”, by to nasze mydło wysychało jak najszybciej. Natomiast w dzień, w obawie przed nagłym i niespodziewanym wejściem do nas niepowołanych osób, brytfanki te wynoszono do komórki Łacińskich. Po kilku dniach, kiedy mydło było już twarde, Mama kroiła owe „mydlane placki” na odpowiednie kawałki, które później służyły nam nawet długo do mycia. A pieniło się to mydło niesamowicie, choć było całkowicie bez zapachu, nie tak jak dzisiejsze nawet najtańsze mydełka.  Oczywiście, że wszystko odbywało się w wielkiej tajemnicy przed Niemcami, bo za taką „produkcję” również groziła z ich strony kara. Ja miałem kategoryczne zakazane opowiadania komukolwiek o tym, że „Mama robi mydło”. Jeszcze do dzisiejszego dnia słyszę ten głos: „tylko nie mów nikomu, pamiętaj!!!”.

Na co dzień myliśmy się tym mydłem z wielką domieszką gliny. Jak wspomniałem wszyscy mówili o tym mydle, ale dopiero później wiadome już było, że jest ono zrobione z ludzkiego tłuszczu… Boże Drogi, z ludzkiego tłuszczu… Po wojnie dopiero ujawniono wszystkie szczegóły tej zbrodniczej wobec ludzkości machiny.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!