Już nie pamiętam, kto mieszkał z drugiej strony, również w drewnianym domu, ale zaraz za nim skromny budyneczek zajmował doktor Marian Zempliński, dziwak ogromny, za to  lekarz doskonały i wspaniały człowiek. To on uratował mnie od śmierci, gdy zachorowałem na szkarlatynę i już moja Mama, jak mi po latach opowiadała, myślała, że umrę i modliła się gorąco, by tak się nie stało...

A w stronę wiodącą do osjakowskiego rynku, zaraz za domem Terczyńskich, w którym mieszkaliśmy przed tragicznym Wrześniem, zajętym już przez rodziny niemieckich żandarmów, owych Wąsików i Lorków, nieco dalej od ulicy, stał piętrowy budynek z czerwonej cegły od samego początku okupacji zajęty przez Arbeitsamt, w którym prowadzone były wszelkie zameldowania czy wymeldowania, bo przecież każdy obcy, kto przybywał oficjalnie do Osjakowa musiał się od razu tam stawić, by załatwić nawet swój krótki pobyt. Chyba był to swego rodzaju dzisiejszy urząd gminy. Budynek ten był własnością Państwa Różańskich, którzy okres okupacji przeżyli w Łodzi. A dalej  był również murowany budynek z jedynym chyba w ówczesnym Osjakowie balkonem umieszczonym na pierwszym piętrze. Nie pamiętam jednak, do kogo on należał, ale mam jeszcze w oczach ową piękną ażurową balustradę zapewne odlewaną w żeliwie.

Już na samym rogu, mieszkali Kowalscy w domu, przed którym stał krzyż żelazny na głazie kamiennym umieszczony. Nie wiem już dzisiaj z jakiej okazji był osadzony ów głaz z krzyżem żelaznym. Pytałem o to kilku starszych mieszkańców Osjakowa, ale nikt mi nie umiał dać zadowalającej mą ciekawość odpowiedzi.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd