Jak mi opowiadano jeszcze w czasie mojego dzieciństwa i później również, i jeszcze po latach wielu, ten Osjaków niegdyś, niegdyś zupełnie inaczej wyglądał i inni żyli w nim ludzie. A to wszystko wiem z opowieści moich najbliższych, znajomych przeze mnie zapamiętanych i to pozwoli mi wyjaśnić, dlaczego do tej miejscowości mam w sercu taki wielki sentyment i raz po raz wspominam lata przeżyte i późniejsze dni tam spędzone.

Z przykrością muszę powiedzieć, że nie znam głębszej genealogii mojej rodziny ze strony babki niż od czasów pradziadka – Ignacego Pytaszyńskiego.

To właśnie od tamtych jego czasów rozpocznę tę opowieść.

Na samym początku XX wieku miejscowość była niewielką ni to osadą, ni to wsią, mieszkali w niej w wielkiej zgodzie Polacy i Żydzi wspólnie ze sobą konkurujący na zdrowych zasadach współżycia. Izraelici mieszkali w jakby wydzielonej części Osjakowa obok synagogi, którą później nazywaliśmy bożnicą, ale również i w innych, nielicznych wprawdzie, miejscach Osjakowa. I z opowieści starszych osób, pamiętających tamte jaszcze czasy wiem, że domy Żydów były skromne i niewielkie, co podobno przy dużej liczbie ich dzieci powodowało w nich ciasnotę. Polacy żyli z nimi w bardzo dobrych stosunkach, nigdy nie dochodziło do żadnych swarów, kłótni, a między dziećmi i młodzieżą nawet z młodymi Żydami nawiązywały się przyjaźnie, trwające czasami latami całymi. Polacy nigdy nie okazywali im niechęci lub pogardy. A może jeszcze wtedy nie znano pojęcia „antysemityzm”…

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd