Z tej wybrukowanej sieni, na dodatek w czasie pogody i przed świętami posypanej piaskiem, który niby miał służyć ku ozdobie a roznosiło się go na podeszwach butów po całym mieszkaniu. Jedne drzwi prowadziły do kuchni dość nawet obszernej, ale tylko jedno okienko mającej, jak w większości tamtych starych domów. Przed okienkiem rosły jakieś drzewa owocowe, nie wiem czy nie wiśnie i dlatego w owej kuchni nie było zbyt jasno, a raczej szaro.

Nad paleniskiem kuchni królował okap ogromny, pamiętam go doskonale, choć może moja dziecięca fantazja wyolbrzymiała go nieco. Na płycie kuchennej zawsze były żeliwne garnki, konieczne przy prowadzeniu gospodarstwa, bo przecież Wujostwo przed wojną obok restauracji, zakładu masarskiego również posiadało gospodarstwo rolne, ale czy było ono małe, czy duże, tego, niestety, nie pamiętam. Na piecu stały więc te zawsze duże gary żeliwne, okopcone od zetknięcia się z ogniem wydobywającym się z pomiędzy pękniętych płyt leżących na palenisku. Wśród tych garów królował ogromny czajnik, przez Ciotkę „saganem” zwany.

W owych garach ciotka gotowała ziemniaki, później je z czymś mieszała i zwierzaki miały co do jedzenia. To pamiętam już z czasów wojennych i powojennych również.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd