Zasłanianie okien w celu zaciemnienia, o którym wspomniałem, obowiązywało pod karą aresztu od samego początku okupacji z chwilą zapadnięcia ciemności, gdy w mieszkaniach zapalały się światła lamp naftowych czy karbidówek. Karą groził jakikolwiek prześwit światła z okna na zewnątrz. Dla Niemców stanowił on jakby sygnał do ataku z samolotu należącego od wrogiego hitlerowcom państwa.

Przypominam sobie, że o naftę do tych lamp zawsze było bardzo trudno, ale od czego pomysłowość ludzka, która zawsze rodzi się w głowach niektórych. Wynaleziono czy też skonstruowano tak zwane karbidówki. Były to metalowe puszki, jak sobie przypominam, dosyć masywne, do których wsypywano karbid, zalewano go wodą, a ze szczelnie zamkniętego naczynia wystawał kawałek metalowej rurki, poprzez którą wydobywał się gaz, który po zapaleniu dawał nawet jaśniejsze światło niż zwykła lampa naftowa o dużym rozmiarze klosza. Mankamentem takiego oświetlenia był jednak dość uciążliwy i niemiły smród karbidu. Nie zważano jednak na to. Chodziły między posiadaczami karbidówek pogłoski, że stanowią one istną bombę i w najbardziej niespodziewanym momencie rozrywają metalowy baniak, w którym znajdowało się paliwo zalane wodą.

Po wielu latach dowiedziałem się, że ukochanym jej autorem był Kraszewski i Żeromski. Kilka z tych książek Maminej biblioteki  sprzed wojny jeszcze zachowało się w moim domu do dzisiaj…

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd