To w czasie jednego z takich wyjazdów do Osjakowa nauczyłem się pływać, a ta umiejętność zawsze później sprawiała mi wielką radość. Z nami zawsze w wodzie byli dorośli, bo przecież musieli nas pilnować, by nie doszło do jakiegoś nieszczęścia.

Opalaliśmy się niesamowicie, ale dzięki niezastąpionej Pani Zosi Pyszkowskiej – aptekarki osjakowskiej, nigdy nie odczuwaliśmy z tego powodu żadnego oparzenia, bowiem Pani Zosia przynosiła zawsze na tę plażę masło kakaowe, którym smarowała dosłownie wszystkim plecy.

Wspaniały zapach miało to mleczko kakaowe. Cudowna, maleńka, ale wielkością człowieka ogromna, kochana Pani Zosia.

Rzeka płynęła wolnym swym nurtem, słońce było coraz niżej, ale jej plaży wciąż były jeszcze liczne grupy osób, którym jakby nie chciało się stamtąd ruszyć. Ogromne drzewa już zaczynały rzucać cień na tę stronę plaży trawiastej, ale odpoczynek jeszcze trwał.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!