Szykowano koce, bo przecież na czymś trzeba było rozłożyć szczupłe wtedy ciała, co było skutkiem niedożywienia w okresie okupacji. Jeszcze wieczorem poprzedzającym dzień wyjazdu, kompot wlewano do litrowych szklanych butelek po wódce, zatykano je najczęściej takim szmacianym korkiem, a nie żadnym kapslem, czy zakrętką.

A wieczorem wychodzili wszyscy jutrzejsi wypoczynkowicze na dwór i spoglądali w niebo, by ocenić, jaka nazajutrz będzie pogoda. Najczęściej niebo było bezchmurne.

A rano, nie pamiętam, niestety, skąd odjeżdżał ten śmieszny pojazd, w którym mieściła się nawet, nawet spora grupa jadących na plażę do Osjakowa. Jechaliśmy...

Nie pamiętam również tego czasu podróży, ale zapewne był on o wiele dłuższy od tego dzisiejszego.

Pamiętam jednak, jaką zawsze miałem radość, gdy za Raduckim Folwarkiem  już zobaczyłem wieżę osjakowskiego kościoła. Później jeszcze Nowa Wieś, bo przez nią się wówczas jeździło w tę i w tamtą stronę. I już Dębina, i most drewniany nad upragnioną rzekę. I po prawej stronie gospodarstwo Borczyków i zaraz dalej w lewo wjazd w Mazurkę i już, już Osjaków nasz ukochany i tak samo ludzie w nim żyjący.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd