Pamiętam, że 14 lub 15 stycznia 1945 roku, gdy mróz był trzaskający i drogi śniegiem zawiane, prawie wszyscy mieszkańcy Osjakowa zaczęli wyruszać w tak zwaną „ucieczkę”. Oczywiście, że Niemcy wydali takie zarządzenie i nawet pilnowali, by wyjechało jak najwięcej mieszkańców...

Piszę – prawie wszyscy, bo nie ruszyła się ze swego domu sąsiadującego z domem Łacińskich, u których przecież mieszkaliśmy – stara Dederkowa. Nie chciała opuścić swego drewnianego domku. Powiedziała, że ona już niczego się nie boi. Moja Babcia, która była jej przyjaciółką, gorąco namawiała ją do wyjazdu, ale nic z tego nie wyszło. Została więc, a myśmy wyruszyli drogą prowadzącą do mostu na Warcie. Pamiętam to straszliwe zimno i wiatr sypiący drobnym śniegiem. Jechało wiele furmanek, ale nasze trzymały się razem.

Zaraz po przejechaniu mostu nad skutą lodem rzeką, po lewej stronie drogi prowadzącej w kierunku Czernic, zobaczyliśmy stanowiska żołnierzy niemieckich skrytych w okopach, tych, które jeszcze nie tak dawno kopali mieszkańcy Osjakowa. Pamiętam, że z ukrycia wystawiali głowy zakute w hełmy i mieli bardzo groźne, złowrogie miny. Widziałem też lufy karabinów wystające z okopów i skierowane w kierunku szosy wiodącej na Wieluń.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!