W tej radości umacniał Polaków jeszcze inny fakt. Otóż, też chyba pod koniec sierpnia lub na początku września, Niemcy wydali zarządzenie, by wszyscy dorośli polscy obywatele Osjakowa, niestety, od ilu do ilu lat, to już nie pamiętam,  niemal o świcie każdego dnia stawali na zbiórkę na ulicy Targowej -  to ta ulica, przy której obecnie jest remiza OSP - a stamtąd szli za rzekę Wartę, gdzie mieli kopać okopy. I ruszali każdego dnia mężczyźni i kobiety z łopatami, by powracać już o zachodzie słońca. A czas był piękny tamtego końca lata i zbliżającej się jesieni.

„Do okopów”, jak wtedy mówiono, poszła i moja Mama, poszła Jasicka, Dederkowa, wdowa po zamordowanym mężu, córki Terczyńskich, żona doktora Zemplińskiego i wiele, wiele innych kobiet. Dzieci zostawały pod opieką kobiet w wieku, który je zwalniał od tych ciężkich robót.  Ja w domu zostawałem z Babcią, ale opiekowała się ona jeszcze i Hanią Jasicką, i córkami Łacińskich, i może jeszcze i którymś z moich kolegów.

Ci robotnicy – niewolnicy szli kolumnami i tak samo nimi wracali.  My, dzieci czekaliśmy już na te kolumny powracające z kopania umocnień na drodze wiodącej do młyna i jakaż była nasza radość, gdy dostrzegaliśmy naszych najbliższych. I w oczach mi staje twarz mojej Mamy, i na niej zmęczenie po całodziennej ciężkiej pracy.

Okopy mieszkańcy przymusowo kopali zaraz za mostem drewnianym po przeciwnej stronie drogi prowadzącej w stronę Nowej Wsi i po prawej, od strony Dębiny. Jak mi później już było wiadomo, te obronne rowy ciągnęły się z jednej i z drugiej strony na kilkaset metrów wzdłuż rzeki.

Pod koniec września zaniechano kopania owych umocnień. Widocznie Niemcy doszli do wniosku, że są one już wystarczająco przygotowane do obrony przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd