Każde dziecko pragnie mieć na własność swoją ulubioną zabawkę. Dziewczynkom wystarczały lalki zrobione ze szmat, często bardzo ładne. W czas okupacji chłopcy woleli mieć coś, co przypominało pistolety, procę, łyżwy. Przypominam sobie, że niektórzy potrafili z kawałka drewna wystrugać pistolet, który często był nawet pomalowany. Robili też drewniane samoloty, sklejali latawce.

Ja, jako chłopiec, niemający do tego rodzaju prac żadnych umiejętności, z zazdrością patrzyłem na wyroby moich kolegów. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że sama rozmowa o broni mogłaby skończyć się tragicznie dla nas wszystkich. Pewnego razu, z zazdrości zwierzyłem się gronu kolegów: "-Czekajcie, czekajcie, wy macie drewnianą broń, ale moja mama po tacie ma schowaną w szafie prawdziwą szablę...". Całe szczęście, że ktoś obcy to usłyszał. Gdy wróciłem do domu od razu dostałem lanie za to, że obcym opowiadam o tym, co wcale nie było prawdą, a już absolutnie nie to, że owa szabla miała być schowana w szafie z bielizną. Mama tłumaczyła mi, że za takie słowa, gdyby usłyszał je Niemiec, moglibyśmy być bardzo srogo ukarani. Zrozumiałem wtedy, chyba po raz pierwszy, swój błąd. I na ten temat nikomu się już nie zwierzałem.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!