Idąc dalej przez ten osjakowski rynek z kolegami w stronę piekarni Łuczywka zawsze skręcaliśmy w lewo, by wstąpić do sklepiku, chyba jedynego wówczas polskiego sklepu spożywczego, którego właścicielką była Pani Waltrowa. Razem ze swą siostrą prowadziła ona ową trafikę, w której obok papierosów można było kupić również cukierki. Pani Waltrowa, kobieta potężnej postury zawsze dawała nam po kilka cukierków, za które nic nie płaciliśmy. Dziękowaliśmy jej bardzo uprzejmie, a ja te moje słynne "serdecznie dziękuję" powtarzałem jeszcze w sklepie z dziesięć razy. Mało tego, był sezon wspaniałych jabłek, śliwek, czy gruszek. Pani Waltrowa wiedząc o stratach, jakie poniesie wpuszczała jednak całą czeredę do swego sadu. Dla mnie najsmaczniejsze były zawsze papierówki. Pamiętam ich smak do dnia dzisiejszego... miękkie, soczyste, rozpływały się w ustach, a później pod studnią wszyscy myliśmy dłonie z powodu zasychającego słodkiego soku.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!