Dla Polaków wprowadzono kartki żywnościowe. Nie pamiętam, co można było za nie kupić, ale wiem, że chleb był najczarniejszy, że była śmierdząca margaryna, sacharyna, bo cukier był tylko w malej ilości przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wiem, że marmolada była z brukwi i mydło...

Odkąd pamiętam czas okupacji, to mydło było nazywane “ciężkim”, bo naprawdę jego mały kawałek sporo ważył. Nie pieniło się wcale. Było podobne do kawałka gliny... Dopiero później dowiedziałem się, że robiono je z ludzkiego tłuszczu...

A myliśmy się nim przez całą okupację, bo Polakom nie wolno było się myć czym innym...

Pamiętam, że było wiele kłopotu z praniem bielizny czy innych rzeczy. Mama z babcią, tak jak i inne kobiety w Osjakowie, zapewne nie tylko tutaj, nosiły pranie nad czystą wówczas rzekę i tam, tłukąc poszczególne “sztuki” o kamienie, po prostu prały. Innej możliwości nie było. Czasami tylko niezastąpionemu w udzielaniu pomocy wielu potrzebującym Bronkowi Łuczakowi, udało się z jakiegoś magazynu niemieckiego ukraść trochę proszku do prania, który po odrobince innym rozdzielał. Niezastąpiony, odważny Bronek Łuczak. Wiedział na co się narażał, ale niestrudzenie innym pomagał.

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd