W czasie okupacji były szczególnie rygorystyczne zarządzenia Niemców o czyszczeniu kominów, które często zawalone sadzami, stawały się przyczyną wybuchu pożaru. Szczególnie był on niebezpieczny, gdy z dymem wydobywającym się z komina  wylatywały iskry a dach był kryty strzechą na dodatek wysuszoną przez upały. Osjakowski kominiarz, niestety, znów nie pamiętam jego nazwiska, choć w oczach widzę jeszcze jego postać, miał wiele roboty przez cały rok. Był to niskiego wzrostu mężczyzna, ale bardzo sprawny fizycznie i niejednokrotnie podziwialiśmy z zapartym tchem, jak wspinał się po drabinie na spadziste dachy domów, jak później przechodził niemal na ostrej krawędzi kalenicy, by dojść do komina. Baliśmy się, by nie spadł i coś sobie nie złamał. On z ramienia zdejmował jakieś okrągłe druciane szczotki przymocowane do liny z ciężarkiem i czyścił komin, jak by to była dla niego zabawa. Niektórym z nas podobała się jego praca, a byli nawet pośród nas i tacy, których, gdy zapytano, kim chcieliby zostać, odpowiadali, że kominiarzem.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!