Znacznie później wieluńskie harcerstwo zaczęło organizować obozy nad morzem. Nie jeździłem na nie nigdy, bowiem do tej organizacji nie należałem. Nie chciałem się do niej wstąpić, bo nie znosiłem tego harcerskiego drylu. Pamiętam jednak powroty harcerzy z tych obozów.

Wolałem samemu jeździć do Osjakowa, skąd zawsze wracałem bardzo radosny. Chodziłem tez na basen pana Wojewódki...

I Edek, i ja z domu nie wychodziliśmy chyba przez tydzień, bo przecież śmiał się z nas cały wówczas mały Wieluń.

Our website is protected by DMC Firewall!