I teraz pozostawała rzecz najważniejsza – zamówienie miejsca na furmance, na którą należało załadować cały bagaż. Tylko bagaż, bo nikt z pielgrzymów podczas drogi nie siadał na furmankę.

Już na długo przed taka wędrówka pytał jeden drugiego czy idzie do Częstochowy? Szykowano dobre obuwie, najlepsze były nieco przechodzone tenisówki, bo o inne było bardzo trudno.

Wojtek Siudmak, przypominając lata swego dzieciństwa w naszym mieście, zapewne miał inny obraz tych pielgrzymek sprzed bardzo wielu lat, bo naprawdę były one inne i odmienna miały atmosferę. Mimo najszczerszych i największych naszych chęci i pragnień nie powtórzy się już tamten czas...

Our website is protected by DMC Firewall!