I rzeka wspaniała, i tacy sami ludzie wspaniali... Od księdza Gawrona i jego gospodyni pani Heleny począwszy ... A później Łuczakowie, Łacińscy, Pyszkowscy, Herczyńscy, którzy byli moja rodziną i wielu innych.

Wracaliśmy znad tej rzeki późnym wieczorem opaleni i rozgrzani słońcem, bo nikt wtedy jeszcze nie wymyślił, że opalanie może być szkodliwe dla zdrowia. Nikt nie przejmował się tym, że w nocy bolały plecy i skóra złaziła z nich całymi płatami. Dzisiaj te wyjazdy do Osjakowa powracają ustawicznie w mej pamięci.

Our website is protected by DMC Firewall!