Ale dawniej...

Po naszym i moim mieście w wigilijny wieczór chodziły grupy kolędników, co to ich w okolicznych wsiach zwano „wiliarzami”. Zazwyczaj już podczas kolacji rozlegało się pukanie do drzwi, za nimi słychać było jakieś śpiewanie kolęd czy dzwonek radośnie dźwięczący, a po ich otwarciu do mieszkania wpadał czarny diabeł z tym dzwonkiem przymocowanym do ogona.

Wśród dzieci robił popłoch, bo przecież baliśmy się tego diabła okropnie. Później do pokoju majestatycznie wkraczał król Herod, rozkazując, by my na środku pokoju postawiono najbardziej wygodne krzesło czy fotel. Poprawiał przy tym przekrzywioną na głowie swą królewską koronę oblepioną srebrnym papierkiem z jakiejś wedlowskiej czekolady, której sam zapewne nie jadł, a ten papier z jej opakowania znalazł, a może dostał od jakiegoś bogatszego kolegi. Do pokoju wskakiwał śmierć z drewnianą kosą, pojawiał się pastuszek odziany w podarte skóry, aniołek przybrany tylko w skrzydła umocowane do ramion i malutką gwiazdkę na czole. Te dzieciaki, często bardzo zmarznięte, przeziębione, odgrywały całe przedstawienie.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd