7 grudnia, 1981 r. ( Poniedziałek).

Spóźnione autobusy. W szkole zimno. Dzieci zaczęły chorować, a te, które przyszły do szkoły na lekcjach są ospałe, zmęczone i chyba głodne. Przecież rolnicy nie otrzymują takich kartek jak inni. Nie będą po kolei wybijali swych świnek czy innej zwierzyny, którą trzymają u siebie. I tutaj też widać celowe dążenie władz do wytworzenia rozdarcia między miastem a wsią. Stąd ta cała zawiść. Wieś naprawdę nie ma co jeść.

Jesteśmy wszyscy bardzo rozdrażnieni, ale tego nie możemy pokazywać przed dziećmi. Nasz wicedyrektor Józef G. Stara się załagodzić wszystkie spory, które raz po raz wybuchają między nami o głupstwa. Może dlatego w czasie przerwy kilku z nas siedzi w Sławki Sobieszczykowej w bibliotece, by się nie denerwować pójściem do pokoju nauczycielskiego. A może dlatego, że u niej najcieplej...

Jasiu Sarowski bardzo zaziębiony. Musialska tak samo. Była u lekarza, ale tam tłumy ludzi, więc zrezygnowała, bo szkoda jej czasu. Na dodatek w naszych aptekach też nie ma podstawowych leków. Jasiu Perdek tłumaczył mi, że musimy to wszystko przetrzymać i nie dać się ponieść emocjom. Nikomu nie powiedział tego otwarcie, ale widzimy, że jest wstrząśnięty. Tylko Mietek jest w swoim żywiole, bo przecież komunista wielki i we wszystkim popiera działania rządu.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd