4 grudnia, 1981 r. (Piątek).

W nocy skończyłem czytać Marię Kalergis. O trzeciej rano w kolejkę przed mięsnym. O siódmej zmieniła mnie Mama, bo przecież musiałem jechać do szkoły. Bardzo zimno. Ani podczas lekcji, ani w pokoju nauczycielskim nie zdejmowaliśmy kurtek i płaszczy. Nosimy jeszcze te kokardki, ale one nas nie ogrzeją. Naprawdę, że nam nie do śmiechu...

Z okna pokoju nauczycielskiego widziałem tłum ludzi kłębiący się  przed sklepem. Chyba jakaś dostawa towaru. Co za upodlenie, co za nędza. Trwa walka o kawałek chleba, o masło, o cukier. A przecież są kartki. A gdzie jest towar..?

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!