3 grudnia, 81 r. (Czwartek).

Całe noce sznur samochodów czeka w kolejce po benzynę, którą tylko na talony można kupić w  stacji CPN-u przy Sieradzkiej. Pod moim oknem godzinami trwają nocne rozmowy kierowców. A tutaj mróz i śnieg przysypał. Znów w kolejce po chleb. Ludzie coraz bardziej kłótliwi i nerwowi. W sklepie hałas, krzyk. Sprzedawczyni, Pani B., nie reaguje na sypiące się wyzwiska pod jej adresem. Ludzie z kolejki uważają, że coś ukrywa pod ladą dla siebie i stąd te awantury.

Bardzo nas martwi brak opału. Wczoraj na balkon przyniosłem ostatnie dziesięć wiaderek. To powinno nam wystarczyć na trzy, cztery dni. Nie mamy mydła ani proszku do prania. Inni też nie mają. Dzieci na lekcje przychodzą brudne, głodne i zmarznięte. U niektórych zauważyliśmy wszy. Jeszcze w ubiegłym tygodniu na wywiadówce mówiłem o tym rodzicom, ale chyba tylko z obowiązku a nie z przekonania, bo przecież znam sytuację niektórych rodzin. Nawet bałem się, że oni mnie wyśmieją i zapytają:

Panie, a gdzie to kupić, te proszki i mydła..?

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!