Dom tej zacnej rodziny za mej pamięci był zawsze pełen ludzi. Do naszych gospodarzy przyjeżdżały z Pruszkowa czy nawet z samej Warszawy jakieś ciotki, kuzynki, starsze i młodsze panie, które opowiadały o swych przeżyciach w czasie Powstania Warszawskiego. A ja tych opowieści słuchałem z wypiekami na twarzy i z wytrzeszczonymi oczami, bo przecież chciałem to wszystko sobie wyobrazić...

W tym domu, na piętrze, mieszkało małżeństwo Krzemińskich z jedynym synem w moim wieku – Sławkiem. Lubiliśmy się bardzo, a nasze wspólne zabawy były zawsze bardzo zajmujące. W ogrodzie otaczającym dom mieliśmy wspólne kryjówki i schowki nie wiadomo na co ani po co... Pewnego dnia stało się nieszczęście... Aby nie wydłużać drogi, skracaliśmy ją sobie, przechodząc przez furtkę z ogrodu wprost na ulicą św. Barbary. Pewnego razu rozpędzony Sławek w taki sposób wbiegł na tę ulicę i wpadł wprost pod samochód.

Zginął na miejscu...

To było jakieś przeznaczenie, w które wierzę i wierzę w jakieś wskazanie losu, że ten nadzwyczaj zdolny chłopak musiał zejść z tego świata...

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd