Koniec lat czterdziestych i początek pięćdziesiątych. Takie samo było wtedy niebo nad Wieluniem, takie same listopady i tak samo szeleściły liście pod stopami, gdy dziecięcymi oczami patrzyłem na mą ulicę. A na rogu ulicy Sieradzkiej i Turowskiej (dzisiaj Wojska Polskiego), w miejscu najbardziej zaskakującym dla Młodszego Czytelnika, znajdowała się stacja benzynowa.

Tak, tak, stała na ulicy, obok chodnika, którym dzisiaj przechodzą tłumy ludzi. Zresztą, jaka to tam była ta stacja...! To był zwykły kiosk, no, może trochę większy. Niestety, nie pamiętam czyją własnością była ta stacja. Czy już wtedy istniał CPN, czy może jakaś inna firma miała nad nią pieczę. No, nie pamiętam. Wiem jednak na pewno, że sprzedawał w niej i jedynym jej pracownikiem był niejaki Posmyk. Ruch samochodowy wówczas był niewielki, więcej chyba motocykli jeździło ulicami i taka stacja benzynowa zaspokajała zapotrzebowanie nie tylko Wielunia, ale i okolicznych miejscowości. Można w niej było kupić naftę do lamp, bo wtedy elektrownia bardzo często wyłączała prąd. Były tam też jakieś oleje, smary, świece zapłonowe. Kierowcy, jak ich wtedy nazywano – „szoferzy” mogli tam kupić na pewno jeszcze coś, co dawało im pełne bezpieczeństwo w długiej czy krótszej drodze. Pamiętam, że jako dzieci bardzo byliśmy ciekawi, co też znajduje się w malutkich kartonowych pudełeczkach. Tę tajemnicę rozgryźliśmy  dopiero dużo później i sami zaczęliśmy z niej korzystać.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
DMC Firewall is a Joomla Security extension!