Wieluń, zniszczony wojną, powoli podnosił się z upadku. Z wielkim trudem remontowano uszkodzone budynki, porządkowano miasto. Zupełnie inaczej wyglądał wtedy obecny plac Legionów. Tam, gdzie dzisiaj jest siedziba poczty, stały baraki i zaraz za nimi rozciągał się plac z miejskim szaletem (drugi znajdował się w Parku im. Żwirki i Wigury). W barakach tych mieszkało najpierw kilka rodzin repatriantów z dawnego Związku Radzieckiego, między innymi rodzina Kozłowskich.

Ona była nauczycielką, a z jej córką – Marysią chodziłem do szkoły. Później te baraki przejęła Zasadnicza Szkoła Zawodowa, która miała jeszcze w swym posiadaniu trzy czy cztery baraki położone na terenie, na którym dzisiaj odtworzone są zarysy fundamentów Kolegiaty zburzonej w pierwszym dniu Września podczas bombardowania miasta przez niemieckie samoloty, od którego zaczęła się druga wojna światowa...

Sam teren ówczesnego placu Wolności stanowił wtedy centrum zniszczonego miasta i wyglądał zupełnie inaczej. Początkowo odbywały się na nim targi. W każdy wtorek i piątek było tam bardzo tłoczno. Rzędy straganów, wozy końskie, kury, gęsi, indyki; kobiety ze wsi przynosiły osełki masła, które latem owijały w liście chrzanu, kosze jaj i białe sery wyciskane w lnianych woreczkach. To wszystko stwarzało atmosferę, której nie można powtórzyć, bo dawno odeszła w zapomnienie.

The topic in Kunena hasn't been created yet. Add your reply.
Our website is protected by DMC Firewall!